"Pan sobie d...ę wytrzyj tym". Awantura na urodzinach Wałęsy
We wtorek w siedzibie Muzeum Narodowego w Warszawie odbywała się konferencja "Wolność w praktyce". Wydarzenie zostało zorganizowane z okazji 83. urodzin Lecha Wałęsy.
Jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji były prezydent został poproszony przez dziennikarza stacji wPolsce24 o rozmowę. Redaktor przedstawił Wałęsie skany donosów podpisanych przez TW "Bolka".
– Czy poznaje pan te dokumenty? – zapytał dziennikarz, czy wywołał ostrą reakcję byłego prezydenta.
– Pan sobie d...ę wytrzyj tym, bo do tego się to nadaje – odpowiedział.
Dziennikarz stacji próbował uzyskać odpowiedź od Wałęsy. Wszedł do sali, gdzie wkrótce rozpoczęła się dyskusja. Kiedy znów zadał pytanie o agenturalną przeszłość byłego prezydenta, zainterweniował syn Wałęsy, Bogdan, który wyrwał mu kartki z rąk.
– Proszę pana, żeby pan wyszedł na spokojnie. Proszę stąd wyjść (...) Dobrze, proszę stąd wyjść. To jest śmieć, nie dokument. My mamy imprezę, człowieku, zamkniętą. Daj nam spokój– powiedział do redaktora.
Gdy dziennikarz nie dawał za wygraną, głos zabrał były prezydent. – Od...prz się człowieku – powiedział. W pewnym momencie Wałęsa zwrócił się do organizatorów spotkania.
– Wyrzucicie go, czy ja mam go wyrzucić? Wyrzuć go pan, bo ja go wyrzucę – powiedział. Po tych słowach dziennikarz został wyproszony z sali.
Szokująca decyzja prokuratury
Umorzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie dotyczyło zarzutów o składanie fałszywych zeznań po ujawnieniu tzw. teczek Kiszczaka, w których były m.in. oryginały donosów. Chodziło o przesłuchanie Wałęsy w charakterze świadka z kwietnia 2016 r. w warszawskim oddziale IPN. Wówczas byłego prezydenta o złożenie podpisów na przeszło 50 dokumentach dotyczących współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.
Wałęsa zaprzeczył jakoby sporządzał i podpisywał okazane mu w czasie przesłuchania dokumenty – poza jednym, znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek", znalezione w 2016 r. w mieszkaniu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego miało wynikać, że dokumenty te zostały sporządzone lub podpisane przez niego.